Ostatnio zadano nam pytanie…

Ostatnio zadano nam pytanie. Czy sobie radzimy? Pytanie z pozoru łatwe, błahe byśmy powiedzieli. Mieliśmy dwójkę ciężko chorych dzieci, teraz mamy jedno więc odpowiedź jakby sama się nasuwała. Jednak biorąc pod uwagę przewlekłe zmęczenie i ciągły stres odpowiedź nie jest już taka oczywista. Bardziej chodzi tu o mamę Kasię która będąc z Zosią w szpitalu przeszła przez taki poligon że trudno będzie zapomnieć te chwile. To na barkach mamy spoczywa też w większości opieka nad Antosią. Z drugiej strony wspólna ciągła walka o komfort Tosi bo już nie mówimy o tym żeby postęp choroby był jak najmniej uciążliwy. W tym momencie dbamy o jak najlepszy komfort odchodzenia. Nigdy nie pisaliśmy o tym wprost ale stan Antosi wskazuje na to że powoli odchodzi. Kiedy spotka się z Zosią nie wiemy. Może za tydzień, może za miesiąc lub rok. Wiemy że Zosienka czeka cierpliwie kiedy Antosia będzie gotowa. I wiemy że obie zapewne bardzo tęsknią. Każdy dzień jest dla nas wielką niewiadomą. Dlatego chcemy podziękować tym którzy są przy nas w tym trudnym czasie. Mimo że wirus sprawił że nie możecie być fizycznie, dopytujecie o Tole, dzwonicie porozmawiać, piszecie wiadomości. Czasem uda nam się spotkać i porozmawiać. To dla nas bardzo ważne. A wracając do pytania to powinno ono brzmieć – w czym mogę Wam pomóc? Czy jest coś co mogę dla Was zrobić w tym trudnym czasie? Najlepsze co można zrobić dla rodziców w żałobie, rodzica ciężko chorego dziecka? Zaoferować pomoc i wysłuchać drugiej osoby. Czasem razem pomilczeć. Czasem przejąć inicjatywę i zaproponować konkretną pomoc. Po prostu być.
Ostatnio zadano nam pytanie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry