Wakacje…

Choć są wakacje to dziewczynki nie odpoczywają i to dosłownie. I nie chodzi tu o codzienną rehabilitacje. Nadal mamy problemy neurologiczne – ataki, zbytnie pobudzenie u Antosi, a wiotkość u Zosi, problemy z zaleganiami w drogach oddechowych, problemy z krążeniem, wymioty. Kolejny raz modyfikujemy leki. U Zosi trzeba trochę odjąć, u Toli dodać. Mama wszystkiego pilnuje bo to nie lada sztuka połapać się w tym wszystkim. Coraz bardziej zaprzyjaźniamy się ze ssakiem bo są dni kiedy zalegania tak męczą, że rodzice nie odchodzą od łóżek dziewczynek. Zdarzają się również problemy ze snem, pobudki w nocy czy 4 -5 nad ranem. Ale nic tak nie dodaje sił jak uśmiech dziewczynek każdego ranka. Czasem trzeba potrzymać za rękę. Dać buziaka. Po prostu być. Cały czas w gotowości bojowej bo Canavan to nie byle jaki przeciwnik. A z drugiej strony wola i siła walki dziewczynek stale nas zaskakuje. Bohaterki nasze. Podejrzewamy, że my na ich miejscu już dawno byśmy się poddali. Fuck you Canavanie. Fuck you.

Wakacje…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry